420639 odwiedzin
 
 

Wspomnienia

A A A

 




 

SZKOLNE WSPOMNIENIA

"Czwórka" to moja szkoła. Przyznałam sobie prawo tak jej określania,  bo związana jestem z tą szkołą prawie całe życie.        

Naukę rozpoczęłam w oddziale przedszkolnym. Wychowawczyniami tej grupy były przemiłe panie: Helena Madej, Krystyna Wojtczak i Henryka Keczyńska, która była też moją wychowawczynią w klasach I-III. To był naprawdę cudowny czas. Uczyliśmy się czytać i pisać z nowoczesnego podręcznika „Litery”. Na matematyce ćwiczyliśmy liczenie i rozwiązywanie zadań. Dużo rysowaliśmy, malowaliśmy, wycinaliśmy. Nasza nuczycielka pamiętała o tym jak ważna jest aktywność fizyczna. Chodziliśmy na wycieczki. Pamiętam też, że jeździliśmy na wycieczki całodniowe. Byliśmy nawet w Teatrze Wielkim w Warszawie. Większe wrażenie niż sama sztuka – balet „Jaś i Małgosia”, zrobił na mnie gmach teatru, jego wielkość i wystrój. Na przedstawieniu trochę się nudziłam. 

W klasie czwartej zaczęli mnie uczyć inni nauczyciele.

Najcieplej wspominam  pana Jana Wosińskiego. Pana, który zawsze tryskał humorem, co nie przeszkadzało mu  „zarazić” nas zainteresowaniem fizyką. A przecież to niełatwe zadanie. Na lekcjach demonstrował różne ciekawe doświadczenia. Ulepszył też  system oceniania. Na swoje potrzeby używał oceny trzy z dwoma z kwadracikiem. To była ocena pozytywna- dla tych co umieli tylko troszeczkę. Dziś możemy uznać, że był to prototyp oceny dopuszczającej.                                         

Drugim nauczycielem, którego bardzo ciepło wspominam jest Pani Anna Kaźmirska, późniejszy dyrektor tej szkoły. To właśnie pani Anna nauczyła mnie podstaw matematyki.  Dzięki jej umiejętnościom pedagogicznym polubiłam matematykę, a zadania tekstowe lubię rozwiązywać do dziś.                                                                                                                                               

Kolejne wspomnienie dotyczy zajęć techniki. Dziewczyny z mojej klasy miały je z bardzo młodą i dynamiczną panią Mirosławą Bąkowską. Ach co to były za zajęcia. Z puszek po napojach robiłyśmy koszyki, z drewna karmniki dla ptaków, robiliśmy na drutach, szyłyśmy na maszynie, gotowałyśmy obiady. To były prawdziwe zajęcia praktyczne.  

Miłość do geografii przekazała nam pani Danuta Lachowicz. Do dziś znam nazwy państw, ich stolice oraz położenie geograficzne. I chociaż mapa świata nieco się zmieniła, nie mam problemów z określeniem położenia krajów na świecie. To wszystko dzięki pani Danucie.

Wiedzą z  biologii dzieliła się z nami przemiła pani Alina Okraska. Prawdziwa siła spokoju. Do tej pory zazdroszczę jej opanowania i umiejętności przekazywania wiedzy.

Mogłabym długo pisać o tym czego i jak mnie tu uczono. To był znakomity początek edukacji.  Procentował później w szkole średniej i na studiach.

DZIĘKUJĘ ZA NIĄ WSZYSTKIM NAUCZYCIELOM.

Wspomniałam, że bardzo ważną postacią w moim życiu była pani Henryka Keczyńska, moja wychowawczyni z klas I-III. Z  panią Henryką nie rozstaliśmy się w klasie trzeciej. Zmienił się tylko charakter tych spotkań. Zamiast na lekcjach spotykaliśmy na harcerskich zbiórkach. W  naszej szkole  istniała drużyna harcerska im. Szarych Szeregów. To tu uczyliśmy się o wojennym bohaterstwie Alka, Rudego i Zośki. Zaczytywaliśmy się w książce Aleksandra Kamińskiego „Kamienie na szaniec” , słuchaliśmy wspomnień ludzi , którzy przeżyli okres wojny. Na harcerskich zbiórkach uczyliśmy się znaków terenowych, szyliśmy proporczyki,  jeździliśmy na biwaki i obozy.  Czas pełen przygód, dobrej i mądrej zabawy.

Mogłabym długo pisać co działo się w "Czwórce" gdy byłam jej uczennicą. To był wspaniały czas spędzony w gronie dobrych nauczycieli, ale i wesołych kolegów i koleżanek.

POZDRAWIAM ABSOLWENTÓW CZWÓRKI Z 1985.

Teraz moje losy też związane są ze szkołą nr 4. Pracuję tu jako nauczyciel i wspólnie z moimi koleżankami i kolegami oraz naszymi wspaniałym uczniami tworzymy ciąg dalszy historii tej szkoły. Pozostaje wierzyć że będzie ona wartościowa i ciekawa. A gdy nasza szkoła będzie obchodziła  kolejne rocznice swego istnienia, może ktoś wspomni o nas. A może to zbyt duża śmiałość?

POZDRAWIAM WSZYSTKICH MOICH UCZNIÓW (TYCH OBECNYCH I TYCH Z KTÓRYMI ZETKNĘŁAM SIĘ WCZEŚNIEJ).

                                                                                                          Joanna Winnicka

 

 




 

 

Jeszcze w tamtym roku uczęszczałam do "Czwórki". Chodziłam do klasy "d". Moją pierwszą wychowawczynią była pani Lidia Mosakowska, a drugą z kolei i najfajniejszą - pani Monika Przydworska, w klasach starszych zaś pani Kasia Figat. W tym roku uczy moją siostrę Sandrę. Wspominam mile wszystkich nauczycieli, ale najbardziej pana Piotra Marcinkowskiego i panią Sylwię Palasik. W tym roku jestem w gimnazjum i tak sobie wspominam podstawówkę i uważam, że gimnazjum jest najfajniejsze ale w podstawówce przeżyłam całe dzieciństwo. To były najfajniejsze lata mojego życia.

  Z poważaniem 

wdzięczna absolwentka tej szkoły

 




 

Moje wspomnienia ze szkolnych lat

  "Szkoła Podstawowa nr 4 była dla mnie wyzwoleniem z dotychczasowych kłopotów. Do klasy pierwszej uczęszczałam w innej miejscowości, gdzie pracowali moi rodzice. Bałam się chodzić do szkoły, szkoła była dla mnie koszmarem, pani była niedobra - krzyczała na dzieci, biła po łapach pokrywką od piórnika i okropnie się jej bałam. Codziennie rano przed wyjściem do szkoły bolał mnie brzuch i byłam załamana, że znowu muszę tam iść.

Nadeszły wakacje i wraz z nimi nasza przeprowadzka do Sochaczewa. Od 1-go września pierwszy dzwonek w nowej szkole nie tylko dla mnie nowej, ale w ogóle niedawno nowo otwartej – 1000-latki. Wszystko było czyste i lśniące. Nie miałam pojęcia co mnie czeka, ale okazało się, że do tej samej klasy - II C chodzi ze mną koleżanka z tego samego bloku - Ela Żakowska, która zawsze na podwórku stawała w mojej obronie. Nasze wychowawczynie - pani Danuta Lachowicz, a po niej - Irena Barszczewska okazały się tak dobre i ciepłe jak moja mama, o dziwo w szkole zaczęłam czuć się tak dobrze jak w domu. Zniknęły nerwy i lęki, było mi bardzo, bardzo dobrze.

 Najlepiej wspominam panią Katarzynę Lewandowską od rysunków, panią Jadwigę Bonecką od biologii i panią Gołaszewską od matematyki, która sprawiła, że stałam się bardzo dobrą matematyczką. Nie mogę zapomnieć o panu Piotrze Wojtczaku, wspaniałym nauczycielu muzyki - przychodził do nas z nieodłącznym akordeonem. Pamiętam lekcje muzyki - klasa okropnie rozrabiała, a ja patrząc na to myślałam - jak mi tego pana szkoda, nie krzyczy, chce nas czegoś nauczyć, a oni tacy okropni - "stają na głowie".

Za to pan Rafalski utrzymywał rygor jak się patrzy. Potrafił wchodzić na ławkę i rzucać w urwisów kredą, ale jakoś się Go nie bałam. Pani Bonecka miała w swojej pracowni szkielet, na którym uczyła nas z czego się składa człowiek, a nam tak się ten szkielet spodobał, że nazwaliśmy go "Franuś". Na biologii chodziliśmy też na działkę, gdzie mieliśmy swój ogródek. W szkole były organizowane wspaniałe wycieczki, między innymi nad morze i w góry. Były to wycieczki 3, 4 - ro dniowe. Nauczycielom chciało się je organizować, a uczniowie cieszyli się na myśl o wyjeździe. Były też piękne występy organizowane z różnych okazji.

 Raz przedstawialiśmy postaci z różnych książek. Z moim kolegą Januszem przedstawiałam urywek książki M. Konopnickiej ”Franuś”, byłam ubrana w sukienkę mojej mamy i występ ten stał się dla mnie wielkim przeżyciem.

Pochody pierwszomajowe to też okazja do pozytywnych przeżyć.

Szliśmy czwórkami, wszyscy odświętnie ubrani, powiewały szturmówki, a ludzie wychodzili na ulice i chętnie maszerujących oglądali. Po zakończonym marszu wszyscy biegli na lody Bambino i bardzo nam się to podobało.

W klasie ósmej na pożegnanie  koleżanka Marysia Trzcińska ułożyła piękne wiersze o wspaniałych latach spędzonych w szkole i odśpiewałyśmy naszej kochanej kadrze piosenki, według tekstów Marysi. Niektóre teksty pamiętam, są bardzo sympatyczne.

Piosenka na cześć biologii:

Serduszko i płucka, żołądek i mózg

i wszystko co w środku nas siedzi

i żeby to pojąć każdy z nas mógł

to pani Bonecka się biedzi.

Ref. Ach Franuś, Franuś miły szkielecie

jak się rozlecisz, pójdziesz na śmiecie. bis

Piosenka o języku rosyjskim:

Gdy nad czwórką ciemne chmury wiszą

Pani Gołębiewska straszy ciszą

ucz się dziewoczka po ruski, jeśli chcesz w życiu jeść kluski....

 Z moją kochaną panią Barszczewską miałam kontakt prawie do końca Jej dni, zawsze witała mnie uśmiechem, zawsze było z nią o czym porozmawiać.

Wspomnienia ze szkoły nr 4 to najmilsze wspomnienia mojego życia.

Dziękuję wam kochani moi Nauczyciele!

 Anna Kamińska (z d. Szczypiorska)"

 




 

Dla wielu osób powrót do lat szkolnych to znaczące wydarzenie. Taka podróż sentymentalna w czasie. Zdjęcia całej klasy stojącej równo w trzech rzędach, oglądane po latach, sprawiają, że przypominamy sobie szkolnych kolegów, koleżanki, nauczycieli.

 

Moja szkoła, gdy po raz pierwszy przekroczyłam jej progi,  była wtedy szkołą „Tysiąclatką”- czystą, przestronną, nowoczesną. Kierownikiem  był pan Zdzisław Bonecki, obdarzony mocną posturą i donośnym głosem. Miał niezwykły autorytet w szkole. Na cotygodniowym apelu poprzedzonym odśpiewaniem hymnu szkoły, in­formował o zarządzeniach i ważnych wydarzeniach z życia szkoły.
Do dziś pamiętam tę ciszę, gdy przemawiał... 

Moją pierwszą wychowawczynią  została Pani Kazimiera Chłopecka - osoba nad wyraz ciepła, życzliwa i opiekuńcza. Była miła i młoda, w oczach dzieci to ważne cechy. To ona uczyła mnie pierwszych liter i cyferek, nauki czytania z „Elementarza” Falskiego, techniki liczenia poprzez uzupełnianie nieskończenie wielu tabelek i „słupków”. Odkrywała w naszej klasie talenty i  pamiętała koleje losu każdego ucznia. Były zabawy, andrzejki w świetlicy, fajne wycieczki, kuligi. Nie zapomnę jak  w pierwszych latach naszej edukacji starała się nam wpoić miłość do czytania książek. Klasie przydzielano pewną ich ilość i potem Pani wymieniała je między uczniami. Z czasem w bibliotece szkolnej każdy miał swoją kartę, na której były odnotowywane wszystkie wypożyczone (ale czy przeczytane?) książki. Każdy z osobna, jak i wszyscy razem, byliśmy z tego rozliczani.
Nie zapomnę mojej  pierwszej „grubej” lektury „Dzieci z Bullerbyn”. Na tamte czasy prawdziwy bestseller.

Zmiany  w szkole następowały szybko. Wymieniono nam stare ławki na nowe. Jak ktoś nie pamięta, to stare były z taką dziurą na kałamarz. Sprawdzano czystość rąk i kołnierzy, leczono zęby. W czasie przerw trzeba było spacerować dookoła holu, wyznaczeni dyżurni pilnowali porządku. Dziś wydaje się to straszne!

Potem przyszedł czas na naukę w klasach IV –VIII. To wtedy zawierałam pierwsze przyjaźnie, które  utrzymuję  do dzisiaj. Pamiętam sklepik szkolny, do którego zawsze były długie kolejki (ja nie musiałam w nich stać, bo w tym sklepiku sprzedawałam, gdyż działałam w Samorządzie Uczniowskim). Pamiętam zajęcia praktyczno techniczne. To było coś! To właśnie na ZPT klasa jednoczyła się we wspólnych działaniach. Uczyliśmy się zarówno robienia na drutach i szydełkowania, jak i wbijania gwoździ i drobnych napraw. Zimą robiliśmy karmniki dla ptaków i wypiekaliśmy ciasta. Na wiosnę obowiązkowo sałatki. Każdy przynosił wybrane produkty, a później wspólnie siekaliśmy wymyślając nowe smaki i kompozycje. Później oczywiście obowiązkowa, wspólna degustacja! Może brzmi to trochę jak "Koło Gospodyń Wiejskich", ale czy dziś uczniowie potrafią przeszyć coś na maszynie? My mieliśmy szansę się tego nauczyć. Lubiliśmy też prace w szkolnym ogródku. Z zapałem sprzątaliśmy, grabiliśmy i sialiśmy, szczególnie, gdy było to w czasie lekcji… W szkole była również harcówka. Wielu z nas należało do drużyny harcerskiej i zdobywało różne sprawności.                                                                                   

Po latach wspominam nauczycieli, którzy uczyli mnie życia przekazując najwyższe wartości.
Wielu z nich tworzyło dobry klimat tej szkoły. Zawsze przed oczami mam obraz  uśmiechniętej pani Ani Olechniewicz - nauczycielki muzyki, która swoją pasją  muzyczną starała się latami zarazić całe pokolenia uczniów. Z sentymentem wspominam moją Panią od matematyki, Danutę Jacniacką.
To z jej pomocą wielką frajdę sprawiało mi rozwiązywanie trudnych zadań matematycznych.
Dziś rozwiązuję czasami zadania mojej córki, a następnie razem konfrontujemy wyniki.
I niezapomniane lekcje z nauczycielami, których nie ma wśród nas: lekcje języka polskiego
z p. Lipińską, fizyki z p. Wosińskim, rosyjskiego z p. Jastrzębską.

Po latach wróciłam do tej szkoły jako nauczyciel i pracuję tu dziś. Początkowe miesiące pracy były tak samo trudne jak wtedy,  kiedy przekroczyłam próg szkoły po raz pierwszy, ale znów znalazłam wsparcie w swoich nauczycielach. Moją specjalizacją jest edukacja wczesnoszkolna. Każdy dzień przynosi mi coś ciekawego, czasami humorystycznego. Największą moją radością jest uśmiech dziecka. I choć czasami czuję się zmęczona- to nieważne. Lubię uczyć... Dziękuję za okazywaną mi do dziś sympatię. W tym miejscu nie mogę pominąć uczniów, z którymi zetknął mnie los. Bardzo zdolni, trochę słabsi, pracowici i leniuszki, wzorowi i gagatki. Wszystkich ich noszę w sercu.
Tą drogą pozdrawiam wszystkie „Dzieciaki” i pełnych zaangażowania Rodziców. Tak doniosły jubileusz skłania do refleksji. Przecież ja również jestem częścią…historii tej szkoły! Moje serce „zrobiło” wiele zdjęć. W pamięci na zawsze pozostaną te najlepsze.  

 

Wdzięczna absolwentka i jednocześnie nauczyciel tej szkoły

                                                                                                  Maria Skrobosz

 




 

"W SP4, jak wtedy mawiano "Tysiąclatce", jak wiele koleżanek i kolegów, rozpocząłem naukę we wrześniu 1964 roku. Jesteśmy więc rocznikiem który miał okazję śledzić przez ponad pół wieku jej budowę i rozbudowę i jako pierwszy rozpoczął tu swoją edukację. Tu również chodziły nasze dzieci.

Przesyłam zdjęcie z 1964 roku klasy Ic wraz z naszą "Panią" którą była wspaniała pedagog Ewa Gwiazda.


Wojciech Stencel"

 
kalendarz wydarzeń
czerwiec 2017
pon. wt. śr. czw. pt. sob. niedz.
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
najnowsze zdjęcia
 
 
kontakt
Zachęcamy Rodziców do wyrażania opinii na temat szkoły, składania wniosków oraz zadawania pytań.

imię i nazwisko
adres e-mail
miejsce na opinię, wniosek, pytanie